Blip/Twitter: Czy to zwykłe “idę spać”?


Myślałem, że grono w jakim się obracam (w większości w miarę technicznych osób) będzie miało naturalne wyczucie nowości i nowinek technologicznych. I owszem pewnie nie wszystkie się sprawdzają i są wygodne, ale chyba jednak jesteśmy gadżeciażami i lubimy to co nowe i ciekawe.

Ale niestety po raz kolejny zdarzyło mi się przeczytać/usłyszeć komentarze w stylu:

  • “ja nie rozumiem jak można pisać o tym, że idę spać”
  • “nie kumam po cholerę czytać, że ktoś zjadł obiad”
  • "po co komuś taki pamiętnik w którym może napisać 140 znaków"

I muszę jednak dwa słowa, przynajmniej do moich czytelników, napisać.

Moje blipowanie

imageJa swoją przygodę z polskim odpowiednikiem Twittera (czyli blip.pl) zacząłem spory czas temu. Amerykański odpowiednik nie przypadł mi do gustu może dlatego, że na początku mało tam Polaków było i mało tematyki ściślej powiązanej z realiami polskimi.

Dlatego tak naprawdę osiadłem na blipie na dłużej. I od dłuższego czasu aktywnie biorę udział w tym pisaniu 140 znaków i czytaniu tego co inni mają do napisania.

Co z tego mam?

I teraz dochodzimy do sedna – co ja z tego mam, że czytam to albo że sam coś tam piszę.

Może najpierw co mam z tego, że ja coś piszę. Myślę, że to dodatkowe miejsce w którym mogę znaleźć czytelników innych niż mam na codzień, a którzy mogą być zainteresowani tym co piszę na blogu (i nie tylko). I faktycznie się to sprawdza. Od pewnego czasu obserwuję wzrost wejść na bloga właśnie z blipa.

Oczywiście ważne jest to, że nie spamuje tam ze wszystkim o czym napiszę, nie robię też tego (od pewnego czasu) automatycznie. Staram się pisać o tym co uznam, że może zaciekawić szersze grono osób. I chyba się to sprawdza.

Co mam z tego że czytam? To jedno z najszybszych źródeł informacji, w którym czasem o wielu rzeczach dowiaduje się szybciej niż z blogów czy innych źródeł. Co ciekawe bardzo często trafiają się tam rodzynki, które normalnie by do mnie nie dotarły.

Myślę, że dzieje się tak dlatego, że na Blipie można obserwować tzw. tagi. Czyli jeśli interesuje mnie załóżmy temat Microsoft to sobie subskrybuję tag #microsoft i teraz jeśli ktokolwiek (nie koniecznie mój znajomy) napisze coś i oznaczy to tagiem #microsoft to ja to będę mógł przeczytać.

Dzięki temu trafiają do mnie tylko te rzeczy które mnie interesują i co ważne - trafiają do mnie ze źródeł, których nigdy normalnie bym nie poznał. Dzięki temu do mojego czytnika RSS trafiło kilka dodatkowych blogów/serwisów, których stałem się stałym czytelnikiem.

Co obserwuję?

Po chyba roku aktywnego korzystania z serwisu zmniejszyłem liczbę obserwowanych osób (bo poza tagami można obserwować osoby) na rzecz obserwowania tematów.

Chcecie wiedzieć jakie tematy obserwuję? 🙂 Oto one:

bing cloud confidence google2 hosting ie imaginecup itad lifehacking linux microsoft mts mts2009 mts2010 niekonferencja phpcon security teched technet w7 windows windows7 wss

Jak widać przekrój jest całkiem ciekawy (a niektóre tagi czasami wypadają, po pewnym czasie dochodzą nowe), ale dzięki temu dowiaduje się trochę więcej w tematyce która mnie (z różnych powodów) interesuje.

Jak więc widać blipowanie to nie tylko pisanie o tym co zjadłem, co zrobiłem - ale głównie przekazywanie naprawdę ciekawej wiedzy i samemu odbieranie takiej wiedzy. I też poniekąd dzięki ograniczeniu do 140 znaków - wypowiadane myśli (i te odbierane) są zazwyczaj w bardzo skondensowanej i dobrej formie.

I to tyle na temat tego dlaczego korzystam z Blipa (czyli polskiego Twittera).

Comments (3)

  1. Refresh2 says:

    Drobna pomyłka – na blipie jest 160 znaków, twitter ma 140 tylko 😉

  2. @ppw: No faktycznie 160 🙂 Jak człowiekowi zostanie coś w głowie to ciężko się tego pozbyć 😉

  3. ppw says:

    Na blipie jest 160 znaków.

    Tak – to ja 🙂

Skip to main content