Piractwo – to dopiero biznes!


W weekend miałem ciut luźniejszą chwilę i nadrobiłem zaległości w czytaniu tego co mam w czytniku RSS.

Dotarłem również do wpisu Jacka Murawskiego z wklejonym wideo z programu TVN “Uwaga”. Tym razem program poruszał kwestie piractwa.

I mimo, że wydawało mi się, że całkiem sporo wiem o piractwie to jednak kilku ciekawych rzeczy się dowiedział – rzeczy, o których moim zdaniem warto mówić i dyskutować.

56% softu to piraty

Dowiedziałem się m.in., że w Polsce ponad połowa (56%) oprogramowania, która jest zainstalowana na komputerach jest piracka (dotyczy to nie tylko systemów operacyjnych). Skala jest po prostu straszna.

Inwestycja w piractwo

Ale chyba najbardziej był przerażający jeden slajd, który pokazywał zyski z inwestycji w różne podejrzane interesy.

Przykład jest prosty – zainwestuj 1.000$, a z każdego biznesu będziesz miał inny “zysk”:

  • podrabianie pieniędzy – 3.500$
  • narkotyki – 20.000$
  • piractwo – 75.000$

Widzicie tą liczbę przy piractwie? Jak ją zobaczyłem to nie mogłem uwierzyć, a jednocześnie jaśniejsze się dla mnie zrobiło dlaczego tak łatwo i tak często można kupić pirackie wersje produktów.

Nie jesteś bezpieczny nawet w sklepie

Bardzo złą wiadomością jest też to, że czasem nawet w sklepie kupując normalnie na rachunek/fakturę można zostać oszukanym. I często nawet nie ma się o tym pojęcia (tak dobre są podróbki).

Generalnie proponuję obejrzeć cały materiał “Uwagi” z wpisu Jacka.

A kary?

Martwi mnie tylko jedno z przykładu o inwestycji. O ile kary za podrabianie pieniędzy czy handel narkotykami są wysokie + dosyć często przestępcy są karani, to jakoś nie widzę wielu kar dla piratów – zwłaszcza tych handlujących oprogramowaniem. A nawet jeśli już są to bywają to symboliczne kary.

I też nie chcę być tym pierwszym który rzuci kamień (i nie chcę być hipokrytą), bo w dalekiej studenckiej przeszłości też nie byłem 100% kryształowy pod tym względem (czego teraz się wstydzę). Może też wtedy świadomość piractwa była trochę inna niż teraz.

Teraz na dodatek studentom na studiach przynajmniej ze strony Microsoft jest dużo lepiej. Programy i akcje dla studentów są naprawdę rewelacyjne – może to też wynik dostrzeżenia tego jak wygląda życie studenta, jego sytuacja, otoczenie, wymagania i podejście. Szkoda, że za moich czasów tego nie było (albo może za mało się o tym mówiło). Szkoda też że inni producenci nie mają aż tak dobrych programów/ofert dla studentów – bo wiem jak specyficzna jest to grupa.

Ale mam nadzieję, że to co robi Microsoft teraz wśród studentów zaowocuje w przyszłości, kiedy studenci będą wybierać legalną drogę nabycia oprogramowania (nie koniecznie tylko tego od Microsoft).

Moje produkty i legalność

Ja mam też duży plus, że na codzień pracuję w firmie, która ma multum oprogramowania i do celów służbowych jak najbardziej mogę z niego korzystać bez ograniczeń.

Ale już do domu tak lekko nie ma. Mogę oczywiście zamówić sobię Windows w niższej cenie (jak to zazwyczaj pracownicy w każdej branży mają), ale nadal za niego trzeba zapłacić (i nie dziwi mnie to). To tylko ostatnio z okazji premiery Windows 7 każdy pracownik Microsoft dostał jedną darmową kopię Windows 7 Ultimate (w wersji pliku ISO do pobrania) do wykorzystania w domu.

W wielu wypadkach w domu korzystam z darmowego oprogramowania  (np. CD Burner XP, Foxit Reader, Any Video Converter, Avast, Paint.NET).

Dodatkowo mam też ileś tam kupionych licencji na płatne oprogramowanie (m.in. Total Commander, ACDSee czy Camtasia). Myślę, że to naturalne jest, aby doceniać w ten sposób twórców oprogramowania z którego mam ileś tam korzyści.

A u was jak to z tym jest i jak to kiedyś było?

Comments (36)

  1. @Mike: O mnie pytasz? 🙂 To ja szczerze i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że w tym zakresie jestem legalny bo… nie mam XBoxa 🙂

  2. > Czyli jesli ukonczylem studia to dalej moge pobierac oprogramowanie z MSDNAA legalnie do celow domowych ?

    Ja mam zwyklego MSDN ale to chyba takie samo EULA jest. Z tego co mi wiadomo nie mozesz tego uzywac i nie mogles do celow domowych, a tylko do testow i developmentu. Chyba ze sie myle z MSDNAA?

  3. @Adam: Ale po to konsument ma prawo zakupu wersji BOX, z którą może robić na co ma ochotę. Wersja OEM jest przeznaczona dla pewnej specyficznej sytuacji.

    To tak jakbyś narzekał na producenta samochodów, że za najbardziej wypasioną wersję samochodu musisz zapłacić więcej. Albo, że jak kupisz od operatora komórke za 1 PLN to musisz z nim być 2 lata. No taka wersja – zawsze możesz pójść na Allegro czy do sklepu i kupić komórkę za 500 PLN i nie martwić się ograniczeniami operatora.

  4. @Marcin: Akurat filmik, który pokazałeś to moim zdaniem ośmiesza tylko autorów… Zapytaj kogokolwiek kto pracował nad swoim programem rok i chciał mieć z tego zarobek – czy chciałby rozdać go każdemu?

    I rozumiem, że są osoby (i licencje), które pozwalają na kopiowanie bez ograniczeń (lub z zaznaczeniem autorstwa). Ale jeśli podoba Ci się program i autor chciałby żeby uszanowano jego pracę – to wypadałoby zapłacić koszty licencji.

    I nie przekonują mnie argumenty, że kopiowanie jest bezkosztowe (w przeciwieństwie do tego jakbym zabrał 5 bułek ze sklepu, których nie da się skopiować). Bo kopiowanie może i owszem, ale nie praca którą ktoś poświęcił na zbudowaniu takiego oprogramowania.

  5. Tomek Wisniewski says:

    No niestety tak jest Mariusz… smutne to.

    Ja sie ciesze, ze na swoim lapie mam w 100% legalne zarowno oprogramowanie jak i inne pliki, bo nie zapominajmy o filmach, muzyce etc.

    A co do MSDN-AA i studentow to powiem Ci Mariusz, ze sam z tego korzystalem jak tylko moglem bo super inicjatywa, ale niestety na uczelni i w grupie mialem takie kwiatki, ktorym pomimo dostepu do MSDN-AA nie chcialo im sie korzystac, bo latwiej sciagnac ISO z netu z crackiem/serialem niz sie bawic w pobierania jakies ze stronki, a wczesniej trzeba wypelnic jeden papierek zeby miec dostep wiec olewka.

    To jest niestety kwestia mentalnosci, a nasze spoleczenstwo (bez obrazania nikogo) jest w tej kwestii DALEEEEKOOO z tylu wiec jeszcze czeka nas wiele lat zanim dojdziemy do jakiegos sensownego poziomu i swiadomosci ludzi wzgledem placenia za oprogramowanie.

  6. k says:

    Martwi mnie tylko jedno z przykładu o inwestycji. O ile kary za podrabianie pieniędzy czy handel narkotykami są wysokie + dosyć często przestępcy są karani, to jakoś nie widzę wielu kar dla piratów – zwłaszcza tych handlujących oprogramowaniem. A nawet jeśli już są to bywają to symboliczne kary.

    Ależ to jest zrozumiałe – tzw. szkodliwość społeczna fałszowania pieniędzy albo rozpowszechniania narkotyków jest nieporównywalnie większa niż dystrybucji nielegalnego oprogramowania. "Piractwo" szkodzi głównie producentom oprogramowania i w tym wypadku zdecydowanie lepszym pomysłem jest pozew cywilny.

  7. Tomek Wisniewski says:

    No nie do konca tylko producentom to szkodzi.

    Zalozmy, ze musze kupic jakis soft np do wykonywania swoich czynnosci zawodowych, jesli ten soft bedzie piracony to producent bedzie musial podniesc cene.

    Ja w zwiazku z tym wydam wiecej pieniedzy i zostanie mi mniej w kieszenie. Co to powoduje? A to powoduje to, ze sam kupie sobie czegos mniej, albo zrezygnuje z jakiegos innego towaru i ktos nie zarobic na jego sprzedazy i sam znowu bedzie mial mniej w kieszenie… itd. itd….

    Nie mozna myslec o gospodarce, ekonomii jedno-ogniwowo, ze JA, JA i jeszcze raz JA. Na to co masz Ty lub mozesz miec wplywa wiele czynnikow i trzeba na problem spojrzec szerzej.

  8. @Tomek. Myślisz (zupełnie hipotetycznie), że gdyby nagle piractwo spadło na kilku procent, to programy by staniały? Nie bardzo chce mi się wierzyć. Tak samo jak trudno wytłumaczyć fakt, że programy w Europie są znacznie droższe niż w Stanach 🙁

    Wracając do tematu, to problem tu w dużym stopniu moim zdaniem leży po stronie świadomości. Poruszałem między innymi w moim wpisie ten temat: (http://zygmunt-b.spaces.live.com/blog/cns!6E83D652363C89E3!734.trak)

    Co prawda z takim traktowaniem MSDNAA jak piszesz Tomku nie spotkałem się, ale poraża mnie podejście szczególnie na uczelniach nazwijmy je artystyczne. Gdy skończą studia, zostaną artystami, to oczekiwaliby żęby wszyscy przestrzegali ICH praw autorskich, tymczasem teraz… przecież wszystko można ściągnąć z sieci. Taki Avatar… (na szczęście do kina idzie też dużo) ściągany ok. miliona razy… 🙁

  9. Mysle, ze dobrym argumentem na to, ze w piractwie probelem nie sa producenci jest przyklad gier i ich cen w ostatnich latach.

    Kiedys gry kosztowaly (nowe) 150-160zl. Wtedy ludzie biadolili, ze jakbym kosztowaly 60-80 to b nie piracili i kupowali. Wiec wydawcy w Polsce obnizyli do takich cen gry bo sie dalo. I co? I ludzie zaczeli biadolic, ze drogie, jakby kosztowaly 20-30zl to by kupowali a nie piracili. Mysle, ze jakby wydawcy obnizyli d takich cen to tez by biadolili.

    Wiem, ze troche odwrocilem sytuacje, ale generalnie mysl jest taka, ze jesli piractwo by spadlo to mysle, ze ceny softu tez by poszly nizej. Ale to piractwo musi spac z powodu zmiany swiadomosci, a nie zastraszenia uzytkownikow, policjom, nalotami na mieszkania o 6 rano i przeszukan bo to sprawi, ze producenci sie nie zmienia.

    Konsumenci musza zrozumiec, ze moga zaplacic i moga wymagac! I producenci musza to poczuc, ze jesli wypuszcza crap, a ktos go kupi za duza kase to sie wkurzy i to sie zle dla producenta skonczy.

    Niestety do takich utopijnych sytuacji jeszcze nam daleko 😉 ale trzeba miec jakis punkt w oddali aby do niego powoli dazyc, bo jesli bedziemy tylko biadolic, ze jest zle to sie nic nie zmieni.

    A z MSDN-AA z taka sytuacja spotkalem sie na obu uczelniach na ktorych studiowalem, wiec nie byly to odosobione przypadki.

  10. Pewnie trochę racji masz. Chociaż przykład z grami akurat mnie nie przekonuje, gdyż spadły ceny gier… starych. Tzw. klasyków. Większość nowych tyle nie kosztuje.

    A propos jeszcze piracenia… kilka tygodni temu było "głośno" (bo tak naprawdę mało głośno) o tym jak to firmy typu Sony Music wykorzystują artystów. Tworzą składanki, uwaga… nie płacąc artystom! Czyli piracenie.

    Generalnie abolutnie nie popieram piracenia, chociaż jak to zwykle w życiu bywa – białe/czarne nie jest takie oczywiste i proste. 🙂

    A już ściąganie, choćby ze względu na niebezpieczeństwo "załapania" dodatków, gdy jest możliwość skorzystania z MSDNAA jest zupełnie niezrozumiała!!!! Szczególnie, że do celów domowych takie oprogramowanie jest legalne również po ukończeniu studiów. I tu jest właśnie trudna droga do pokonania. ZMIANA ŚWIADOMOŚCI

    Niestety, samo się to nie zrobi. A jak pisałem – na uczelni praktycznie nic się o tym nie mówi 🙁

  11. Slashdub says:

    Czyli jesli ukonczylem studia to dalej moge pobierac oprogramowanie z MSDNAA legalnie do celow domowych ?

  12. Nie tyle pobierać (bo powinieneś mieć odłączony dostęp – nie jesteś już studentem), ale to co pobrałeś w czasie studiów, choćby system operacyjny, możesz legalnie wykorzystywać, oczywiście na tych samych zasadach jak w czasei studiów,czyli do celów prywatnych i edukacyjnych, a nie np. zarobkowych.

  13. pawel says:

    Wszyscy tu gadacie o piractwie, ale gdyby nie to, to MS nie bylby dzisiaj tam gdzie jest (czyli monopol). Ilu z was miało oryginalnego WINDOWS 98 ? 🙂 🙂

  14. @Paweł. Nie chodzi o czas przeszły. Nawet Mariusz przyznał, że miał pirackie programy 🙂 – powstawanie rynku, to jedna rzecz. A rynek "dojrzały" to zupełnie co innego.

    Jak powiedziałem białe/czarne nie istnieje.

    Piractwo to wiele aspektów. Ale ogólnie jest ZŁE i tu nie ma dwóch zdań.

    Np. nigdy się nie zgodzę ze stwierdzeniem, że firma traci np. na tym… 200 mln. Skąd takie wyliczenia? Ano jak złapali kogoś z 10 kopiami AutoCADa, to zakładają, że Autodesk stracił 10×18 tys, czyli 180 tys. zł. Błędne założenie. Wątpię, żeby chociaż jedna z 10 osób poszła kupić legalnie program. To taki soficyzm 🙂

  15. pawel says:

    Witam. Jak to nie chodzi o czas przeszły ? To kiedyś można było piracić, bo rynek powstawał, a teraz nie bo rynek juz jest dojrzały? Niebardzo się z tym zgadzam.

    Poprostu kiedyś nie było zabezpieczeń. Ot ściągałeś Windows 98, wpisywałeś kod i miałeś w pełni działający OS.  Ci co chcieli być legalni to kupowali Win98 w sklepie, a reszta wiadomo …. Ale to Microsoftowi było na rękę (udział OS w rynku). Teraz programy mają zabezpieczenia, których zwykły user nie obejdzie. Za to znajdzie się cwaniaczek co obejdzie zabezpieczenia i jeszcze dodatkowo zacznie sprzedawać ten soft. Nieświadomy user kupuje pirata, a myśli, że jest legalny.

    Ja jestem zdania, że te wszystkie zabezpieczenia uderzają w legalnych użytkowników. Ci co mają mentalność pirata tak czy siak sciągną z sieci jakiegoś złamanego Windowsa/film/gre. Ktoś, kto jest świadomym użytkownikiem komputera kupi oryginał i na dzień dobry jest proszony o jakieś aktywacje, jego sprzęt jest jakimś tam sposobem co chwile skanowany. Co chwilę jest proszony o sciągnięcie kolejnej łatki sprawdzającej oryginalność systemu Windows. Chce wgrać antywira, ServicePacka, nowego Windows Media Player i co chwile jestem sprawdzany czy nie jestem piratem. Spali mi się dysk/płyta/procesor to muszę dzwonić i się spowiadać MSowi co się stało z MOIM komputerem, i prosić łaskawie o aktywację MOJEJ kopii Windowsa bo super mechanizm zablokował mi możliwość korzystania z komputera. Ba …  znajdzie sie cfaniak co spisze numer Windowsa z laptopa zza gablotki w sklepie komputerowym i aktywuje sobie Windowsa. Ja kupuję tego laptopa i co ? Ja jako legalny użytkownik muszę całą sprawę wyjaśniać, dzwonić. Kupuję sobie film na BluRay i jakieś mega DRM’y za kazdym razem sprawdzają czy ja mogę oglądać film który kupiłem. Paranoja.

    Trzeba ludzi uświadamiać, że piractwo jest złe a nie wprowadzać kolejne przeszkadzające zwykłym userom zabezpieczenia. Nie rozumiem tylko bajki MS, pt.  zmniejszenie piractwa w kraju zwieksza ilość miejsc pracy. Nie wiem kto to wymyślił, ale bez kitu jest niezły.

    To jest korporacja… liczy się tylko wynik finansowy.

  16. Tomek Wisniewski says:

    @LonghornPL: Myslisz sie. MSDNAA w domu normlanie do celow NIEKOMERCYJNYCH mozesz uzywac.

    @Zygmunt: Nie prawda co do gier. Okolo 3-4 lata temu NOWOSCI byly wydawane w takich cenach jako swoisty eksperyment tak jak Office 2007 za 199zl u nas. Z grami nie wypalilo, ale z drugiej strony office tak 🙂

    @Pawel: Ja mialem Win98 oryginalne 😀 Co do zabezpieczen to faktycznie czasem przepasadzaja z tym ostro. Mowienie naomiast, ze piractwo, czyli mniejsza sprzedaz dla firmy, nie ma wplywu np na miejsca pracy jest bledne. Rynek oprogramowania to jedna z najbardziej obrotnych czesci gospodarki SWIATOWEJ i ma znaczacy wplyw na to jak ta gospodarka wyglada.

  17. pawel says:

    Tomku,

    Ponieważ nie jestem żadnym ekonomistą ani innym specem od biznesu, jak masz chwilę, to napisz mi jak się przełoży zmniejszenie o 10% pirackich kopii systemu Windows w PL na ilość miejsc pracy bo nijak nie mogę sobie wyobrazić tego. Moim zdaniem nic oprócz lepszego wyniku finansowego firmy nie będzie miało miejsca (a polska kasa zostawiona w sklepach za Windowsy itak w ogromnej większości wypłynie z kraju do centrali firmy). Będe wdzięczny za odpowiedź.

  18. Bula says:

    Szkoda, ze MS w przypadku W7 nie wydal w PL opcji kupienia 3xW7 po nizszej cenie. Brakowalo tego w PL, napewno czesc osob by skorzystala by z takiej opcji.

    Dodatkowo malo kto zwraca uwage na fakt, iz mowi sie ze w PL mamy problem z piractwem, ale malo kto porownuje to z swiatem, a jeszcze mniej porownuja sie to z ilosci godzin ktore musi Polak przepracowac aby kupic oryginalna wersje  W7, a ile tych godzin potrzebuja inne nacje. Gdyby na zachodzie ktos musial zaplacic 400Euro (takie ogolne przeliczenie, jezeli porownam to z wlasnego doswiadczenia, najblizszy kraj to Niemcy, mozna zalozyc ze oni zarabiaja tam tyle samo co my tylko np 2500, tylko ze  nich to 2500 euro u nas 2500 PL) pewnie wyszlo by ze polska jest krajem ktory z piractwem ma niewiele wspolnego.

  19. adam says:

    Duza czesc tego reportazu jest poswiecona oprogramowaniu z odzysku. Mysle, ze latwo mozna byloby zalegzalizowac te kopie windowsow poprzez ograniczenie chciwosci producentow oprograwania odpowienim ustawodawstwem.

    Gdy uzytkownik w tej chwili kupuje nowy komputer z wersja OEM OS to mimo, ze zaplacicl za to oprgramowanie wcale go nie posiada! Nie moze przeniesc go na inny komputer ani odsprzedac. Jest to bardzo krzywdzaca sytuacja dla konsumenta.

  20. Jak widać po dyskusji, Mariuszu trafiłeś w temat 🙂

    @ Pawel <Ale to Microsoftowi było na rękę (udział OS w rynku).>

    Gdyby tak było, to nie robiłby zabezpieczeń. Oczywiście wielu producentów "przymykało oko" na takie działania, gdyż w efekcie końcowym napędzało to im rynek.

    Wszak dzięki temu, że użytkownicy nielegalni poznawali Photoshopa, Corela, AutoCADa… później, gdy mieli na to wpływ, to chcieli pracować na tych programach i byli za ich kupieniem do firm.

    Trochę inaczej oczywiście jest w przypadku SO.

    Przykład z Officem PL pokazuje, że można…

    Pisząc o czasie przeszłym, miałem tylko na myśli, że nie ma co… płakać nad rozlanym mlekiem. To nie znaczy, że twierdzę, że wtedy można było… owszem w jakimś stopniu usprawiedliwiam, ale nie twierdzę, że to było dobre.

    Natomiast jeśli ktoś mając dostęp do MSDNAA woli "piracić", to już jest… czy błąd leży właśnie w braku swoistej edukacji?

  21. adam says:

    @Masakra no wlasnie jako konsument nie mam takiej mozliwosci. Nie mam problemu kupic wersji BOX oprogramowania, ale co dalej. Wszystkie markowe komputery sa sprzedawane z zainstalowna wersja OEM OS i nie moge poprosic producenta komputera, ze chce zrobic transfer mojej BOXowej licencji i zazadac odliczenia wersjii OEM od ceny zakupu komputera.

    Jezeli chodzi o przyklad zakupu telefonu za zlotowke, to jest to inna sytuacja, gdy jest to raczej blizsze sytuacji zakupu na raty. Po dwoch latach jestes wlascicielem komorki. W przypadku oprogramowania tak niestety nie jest.

  22. Tomek Wisniewski says:

    @Pawel Niekoniecznie zrobie ci jakies wyliczenia co do zlotowki, ale popatrz na to tak (Mariusz sorry za przyklad, ale Twoj blog padnie na Ciebie i oczywiscie Ci tego nie zycze 😀 )

    MS w Polsce sprzeda 10% Windows 7 mniej prez piractwo. Wynik finansowy polskiego oddzialu bedzie gorszy wiec firma bedzie zmuszona zrobic redukcje zatrudnienia.

    Akurat tak wyszlo, ze Mariusz zostanie zwolniony (powtarzam Mariusz – tylko teoria!!! 🙂 ). Mariusz w zwiazku z tym, ze jest obecnie bezrobotny idac do sklepu, gdzie zawsze mial okreslony +/- koszyk towarow tym razem kupi tylko artykuly niezbedne i zrezygnuje z jakis luksusowych. To znowu odbije sie na wynikach finansowych sklepu, gdzie jesli to jest np jakis mniejszy prywatny sklepik osiedlowy, wlasciciel mniej zarobic w zwiazku z tym mniej np zaplaci swoim pracownik, albo sam bedzie mial mniej pieniedzy, sam mniej kupi.

    Mozna tak dalej ciagnac lancuszek i dojsc lawinowo do duzych wynikow, wlasnie z powodu tego, ze MS sprzedal 10% mniej Windowsow 7 u nas.

    Trzeba pamietac, ze gospodarka to bardzo zlozony mechanizm, gdzie zachodza reakcje lancuchowe i czesto jedna, niby blacha rzecz, moze w rezultacie spowodowac duzo wieksze szkody w makro skali.

  23. adam says:

    @Tomek zapominasz o drugiej stronie rownania. Pieniadzach nie wydanych na 10% wiecej windowsow. Tak samo mozna powiedziec, ze te zaoszczedzone 10% zostanie wydanych na inne dobra, moze nawet w pelni polskie i te pieniadze nie wyplyna jako zysk M$ za granice tylko przyczynia sie do polepszenia dobrobytu w Polsce (chociaz Mariuszowi pewnie bedzie gorzej).

  24. @Tomek

    A jak tak dalej pójdziemy, to okaże się, że… właściciel sklepu nie kupi nowych Windowsów (tudzież komputera), co z kolei zmniejszy zysk MS i tak dalej… 😉 W krótkim czasie (albo i dłuższym) gospodarka padnie 🙂

    To oczywiście trochę żart, w stylu tego włoskiego, gdzie przychodzi Rosjanin do hotelu, chce wynająć pokój, ale najpierw chce go obejrzeć. Musi jednak zostawić 100euro w zastawie. Dalej to już się toczy kółko… właściciel biegnie do piekarza, ten do szklarza, ten do prostytutki, a ta z powrotem do właściciela hotelu przekazując te 100euro jako spłatę długu. Rosjanin się rozmyśla, i zabiera te 100 euro, a gospodarka się toczy 🙂 (długi spłacone)

  25. pawel says:

    Tomku, niestety Twoja argumentacja nie bardzo mnie przekonuje (choćby z powodów, które napisali koledzy pod Twoim postem). Moim zdaniem paplanie, że zmniejszenie piractwa przełoży się na większą ilość etatów w PL jest zwykłym bełkotem marketingowym. Może i te etaty się zwiększą, ale nie w PL tylko w USA gdzie pieniążki za Windowsy w dużej mierze "popłyną".

    Póki zarobki w PL nie będą większe, to będzie dużo przerobionych konsol, dużo lewych Windowsów, i tony mp3’jek na kompach.

    Kiedyś nie miałem kasy. to zwyczajnie ściągałem wszystko z p2p. Teraz zarabiam godnie, więc kupuję oryginały. Tak to działa.

  26. Amadeusz says:

    To i ja wtrącę słówko. I zacznę od końca. Podobnie jak Paweł, swego czasu pobierałem sporą ilość "rzeczy" z wiadomych źródeł. Dziś w ogóle. Jeśli chodzi o OS – nigdy nie miałem pirata, programy i owszem, ale przez ostatni rok wymieniłem wszystkie na darmowe odpowiedniki lub zakupiłem licencje. Został jeden… 🙂 Ba, byłem tak "nieroztropny", że na napisałem maila do producenta z informacją, że używam ich aplikacji niezgodnie z prawem, ale na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie im zapłacić, bo mam sporo innych wydatków i proszę o cierpliwość. Odpisali. Dali 50% zniżki na zakup. W następnym miesiącu kupuję. 😀

    A co do rzekomego spadku przychodów dla firm takich jak MS w związku ze wzrostem piractwa bądź też spadkiem zatrudnienia, to jak już ktoś wyżej wspomniał, jest to czysty, niczym nie skrępowany marketing. Nie ma ekonomicznej – ani żadnej innej – teorii, prawa, reguły czy też wzoru, które by to potwierdzały. Owszem, można zbudować model, np. ekonometryczny, który przy "odpowiednich" danych, da w rezultacie taki właśnie wynik. Można też w drugą stronę i jeśli ktoś koniecznie chce, to proszę bardzo – nie ma problemu, chętnie pokażę. 🙂 I w kwestii ekonomii jeszcze, to istnieje tzw. prawo malejącego popytu, które wyraźnie mówi, iż wraz ze wzrostem ceny danego dobra, spada na nie zapotrzebowanie i odwrotnie.  Obawiam się jednak, że MS wykorzystuje do umocnienia swojej pozycji teorie Giffena i nieprędko zobaczymy spadek cen… ;P

  27. Tomek Wisniewski says:

    Eh… ja mowie, ze to ma przelozenie 1-1, 1-2 a nawet 1-10, ale miec ma na pewno ze wzgledu na to, ze to sa zbyt duze pieniadze aby nie mialy ZADNEGO wplywu na gorpodarke w skali makro.

    No a co do ekonometrii to faktycznie moznabyc 😀 ale po kilku semestrach przezytych z ta "piekna" sztuke spasuje z zabawa ponownie w to 😀

  28. Jako przyczynek do dyskusji warto zajrzeć też na stronę http://nieprzerabiam-niekradne.pl/ – akcji MS 🙂

  29. k says:

    @Tomek Wiśniewski:

    Oczywiście że nie tylko producentom szkodzi, napisałem że "głównie producentom". Nie odniosłeś się natomiast do meritum mojej wypowiedzi.

  30. marcin says:

    Jasne. A dlaczego 75k USD? Przeciez mogli napisac ZYLION BIMBALIONOW USD!

    http://www.miasik.net/archive/2010/01/kopiowanie-to-nie-kradziez/

  31. misiek440 says:

    a to może jeszcze wtłoczymy do rozmowy pewien wątek

    http://kontrakcja.pl/

  32. marcin says:

    Towarzyszu Masakra! Zamiast "piraci" piszcie mordercy lub gwalciciele! Czym lepszy rzeczownik tym bardziej rzetelna demagogia! Mozna tez skorzystac z dobrodziejstwa przymiotnikow! Obrzydliwi mordercy! Karygodni gwalciciele!

    http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright

  33. m1ch4l.j says:

    Hmmm, jak to jest i było? Było nieciekawie. Sam nie zajmowałem się rozprowadzaniem oprogramowania, ale używałem całkiem sporej ilości pirackich programów. Na szczęście Windowsa zawsze miałem oryginalnego 😉 Co więcej, pomagałem nawet znajomym szukać cracków, seriali, instalować nielegalne oprogramowanie. Parę lat temu coś zaczęło się zmieniać. Zacząłem pozbywać się piratów, szukałem darmowych odpowiedników tego, czego kupić nie mogłem. Obecnie nie mam już na komputerze żadnego pirackiego programu 🙂

  34. mike says:

    A Xbox Live masz czy kombinujesz?

    😉

  35. Anka says:

    Witam 🙂

    Szukam wszędzie rozwiązania i jak do tej pory nic… Z góry przepraszam, jeśli to nieodpowiednie miejsce na tego typu pytanie…

    Posiadam na laptopie legalną Vistę, niedawno niestety (w celach edukacyjnych) musiałam wgrać linuksa na laptopa. Chciałam go wgrać, jako 2.gi system, niestety poprzez jedno przeoczenie linuks zastąpił mi całkowicie Vistę. Poszłam więc do serwisu (bo wiedziałam, że system poprzedni można przywrócić wchodząc do BIOS’u, jednak nie chciałam tego robić na własną rękę) i powierzyłam komputer, jakby mogło się wydawać osobie kompetentnej, na jeden dzień. Przy odbiorze wszystko wydawało się ok. Całą szczęśliwa poszłam więc do domu. Kilka dni później wyskoczył mi komunikat o nielegalności systemu…;/ Na obudowie mam nr seryjny do mojej Visty, więc myślałam, że po jego wpisaniu wszystko wróci do normy… Jednak nie, klucz z obudowy nie jest akceptowany przez system. Teraz nie wiem co robić…?! Nie widzę sensu w kupowaniu nowego klucza, skoro nabywając laptopa taki klucz również kupiłam. Czy mógłby mi ktoś podpowiedzieć, co mogę w takiej sytuacji zrobić? Czy istnieje możliwość odzyskania tego klucza z obudowy i nie wydawania kolejnych pieniędzy za uzyskanie nowego? Bardzo proszę o pomoc…

  36. Thomy says:

    Problem z piractwem był jest i pewnie będzie przed długi czas. I wiele firm jest współwinna piractwu np. używam win 7 Ultimate oryginalny ale nie kupiłem go w Polsce a dlaczego ?  dlatego ze razem z wysyłka zakupiłem ten OS o ponad 500 zł mniej niż w Polsce. Co to za polityka cenowa ze ja to samo mogę kupić w takiej różnicy cenowej ? (kupiłem za 750 zł w Polsce kosztuje ok 1290 zł)

    inny przykład nie tak dawno mówili odnośnie MP3 wytwórnie muzyczne zarabiają więcej na piractwie (odszkodowania ugody itp.) niż na sprzedaży normalnych płyt. Czy tak powinno byc?

Skip to main content