Dlaczego się certyfikujecie?


Trochę później niż obiecałem postanowiłem rozwiązać mały konkurs z voucherami 40%.

W moim poprzednim poście prosiłem Was o napisanie kilku zdań na temat tego po co zdajcie egzaminy Microsoft, co z tego będziecie mieli (lub co Wam się wydaje, że będziecie mieli), oraz co dobrego być może udało się już Wam uzyskać po zdanych egzaminach.

Odzew

Powiem Wam, że nie spodziewałem się aż tak wielkiego odzewu. Maile przysłało mi 22 osoby.

Dla pierwszej piętnastki miałem 40% vouchery na egzaminy Microsoft plus jeśli ktoś zdałby egzamin korzystając z tego vouchera, to mógłby dostać ode mnie drugi taki sam (już nawet jedna osoba z tego skorzystała).

A dlaczego piszę dopiero teraz tego posta? Bo było mi się bardzo ciężko zdecydować komu przyznać dodatkową nagrodę niespodzianką za najlepszą moim zdaniem wypowiedź.

Nagroda(y) niespodzianka

Miałem na początku 5 kandydatów do tej nagrody, ale już z tych 5 wybrać jedną osobę – było ciężko.

Postanowiłem przyznać nagrodę Dominikowi Siedlakowi (jego wypowiedź poniżej) – dostanie ode mnie pamięć USB o pojemności 2GB z logo Microsoft i programu IT Pro Momentum.

A że naprawdę cieżko mi było się zdecydować, to mam też dwa dodatkowe wyróżnienia dla Arkadiusza Benedykta i Dariusza Dębowskiego – chłopaki dostaną ode mnie czapeczki z logo Windows Server 2008 R2 (nowa wersja serwerowego systemu operacyjnego, o którym pisałem całkiem niedawno)

Wasze wypowiedzi

Brakło by tu miejsca żeby opublikować wszystkie wypowiedzi (a były naprawdę ciekawe), ale myślę, że znajdzie się jakieś miejsce gdzie je opublikuję (o ile autorzy nie będą mieli nic przeciwko).

A tymczasem opublikuję 3 nagrodzone wypowiedzi (teksty zachowałem oryginalne, natomiast wyróżnienia w tekście są moje):

Dominik Siedlak

Czasy “pana informatyka” skończyły się już dawno temu. Różnorodność systemów IT wymaga specjalizowania się konkretnych kierunkach.

Oczywiste jest, że dobry administrator baz danych, sieci, czy backupu powinien mieć wiedzę pokrewną z jego zadaniami, ale praktycznie nie ma możliwości być ‘guru’ każdej dziedziny – nawet człowiek renesansu nie zgłębi dokładnie wszystkiego.

Tzw. certyfikacja nie jest oczywiście wyznacznikiem wiedzy. Nauka “żeby mieć” mija się z celem. Samo przygotowanie do egzaminu pozwala przekonać się… czego nie wiemy.

Będąc nawet zaawansowanym, wieloletnim administratorem stacji roboczych Windows można się przekonać, że temat może nas jeszcze zaskonczyć – instalacja bezobsługowa, skrypty, etc.

Jestem adminisratorem IT. Z racji tego, że wykonuję zawód “integratora systemów” praktycznie na codzień mam styczność z godzeniem różnych środowisk i nie mogę pozwolić sobie na gloryfikowanie jakiegoś rozwiązania (Microsoft, IBM, czy dystrybucje Linuksa).

Postanowiłem więc zgłębić dokładniej tematy Windows i sieci opartych na serwerach Microsft małymi krokami dochodząc do MSCE. Voucher będzie dodatkowym ‘kopem w tyłek’, który przyczyni się do pierwszej wizyty w centrum egzaminacyjnym, zakończonym oczywiście MCP.

Arkadiusz Benedykt

Po co zdaję egzaminy Microsoft? Egzaminy te dają potwierdzenie umiejętności, które posiadam. Od wielu lat zajmuję się komputerami, praktycznie na nich się wychowałem.

Moje umiejętności nieskromnie mówiąc wychodzą ponad przeciętność…. i co z tego. Każdy może tak powiedzieć. Znajomi wiedzą co potrafię a pozostali? Muszą mi zaufać.

Szczególnie to widać w sytuacji poszukiwania pracy. Albo potencjalny pracodawca zaufa mi i uwierzy w to co mówię albo nie. Mając “papier” Microsoftu potwierdzający konkretne umiejętności, poziom zaufania drastycznie rośnie. Dokładnie wiadomo czego można się spodziewać po osobie, która zdała ten czy inny egzamin.

Obecnie posiadam tytuł MCTS (Connected Home Integrator) który jak na razie jest bardziej dla mnie, ponieważ zawodowo obrałem kierunek .net jednak nawet ten certyfikat mówi coś pozytywnego o mnie.

Dzięki niemu pozytywnie wyróżniam się (na razie nie wiele ale pracuję nad tym 😉 ) z tłumu innych, którzy przecież też mogą powiedzieć, że ich umiejętności wychodzą ponad przeciętność.

Dariusz Dębowski

Podstawowe pytanie: po co robić certyfikację Microsoft (wszystko jedno którą)? Odpowiem tak: Swoją przygodę z informatyką rozpocząłem jakieś 10 lat temu od Windowsa 95. Wtedy nawet mi się nie śniło że będę kiedyś robić certyfikację.

Ale jak to mówią życie dyktuje różne ścieżki, a ja będąc jeszcze na studiach zacząłem pracować na uczelni jako informatyk. Nie miałem co prawda wykształcenia informatycznego a ekonomiczne, ale już wtedy co nieco wiedziałem w temacie.

Wreszcie pewnego dnia stwierdziłem, że czas aby potwierdzić swoją wiedzę w postaci dokumentów i wybrałem się na studia podyplomowe Akademii MS. Jak się okazało były to szkolenia MS (łącznie 6) dotyczące Windowsa 2003 oraz SQL 2000. I wtedy złapałem bakcyla certyfikacji.

Wcześniej słysząc o różnych ludziach, którzy posiadają MCSA czy MCSE wydawało mi się, że jest to poza moim zasięgiem. Idąc na te studia miałem mgliste pojęcie o w2k3 a SQL był czarną magią.

Jakież było moje zdziwienie, gdy po pół roku podyplomówki umiałem się już dość dobrze poruszać w w2k3 i zacząłem pisać zapytania. Certyfikaty stały się dla mnie siłą napędową do nauki i poznawania czegoś nowego. A wiadomo, że im się więcej wie na temat danej technologii tym więcej zahacza się o inną ze stajni MS.

Dzięki certyfikacji mój szef zaczął dostrzegać moje umiejętności i konsultować ze mną niektóre sprawy dotyczące konfiguracji serwerów.

Aktualnie pozostał mi jeden egzamin do zdobycia MCSA, ale już planuje iść dalej, choć na początku MCP wydawało się rzeczą niemożliwą do osiągnięcia.

Zdając egzaminy MS uświadomiłem sobie również, że jestem w stanie zdawać egzaminy w języku angielskim. Czego oczekuję od certyfikacji? Satysfakcji z umiejętności i wiedzy oraz możliwości zastosowania ich w praktyce.

Comments (9)

  1. @NomaD: W Polsce tez zdaje sie egzaminy po angielsku 🙂 Tyle ze conajwyzej tutaj jest dzieki temu doliczone 30 min do takiego egzaminu 🙂

  2. nomad says:

    Panowie – gratuluje podejscia.

    Ja dopiero 6 lat po studiach doczolgalem sie, mozna tak powiedziec, do MCSE 2003 (wszystkie egzaminy w j.angielskim, jako ze poza granicami pracuje).

    Zajelo mi to troche czasu, ale dotarlem na szczyt, ten jeden, pierwszy, taki…nie-za-wysoki 😉

    Podobnie jak Wy, rozne poglady mialem wczesniej na certyfikaty i cala ta mase "papierowych inzynierow".

    Teraz wiem, ze to zdecydowanie ulatwia zycie w swiecie IT oraz otwiera drzwi.

    pozdro.

    N

  3. Dominik Siedlak says:

    # NomaD: wiadomo jest, że praca pokaże, czy umie się skorzystać ze zdobytej wiedzy (nauczyć się książki na pamięć pewnie nawet małpa potrafi).

    Co do egzaminów:

    – praktycznie wszystkie egzaminy IT (czy to Prometric, czy Pearson VUE); jedyny plus, jak zdajesz w innym języku, niż ojczysty to dodatkowy czas na egzaminie (15, albo 30minut – nie chcę skłamać),

    – w Polsce certyfikaty nie są aż tak znaczące (no może jako papier w przetargach itp.), ale jak sam wiesz, poza granicami kraju mają na tym fioła (można mieć 5lat doświadczeń w projektach, ale jak nie ma papierka, to dziwnie patrzą…).

  4. Dominik Siedlak says:

    Tak dla poprawienia humoru (mam nadzieję, że Mariusz to przepuści):

    MCSE = Minesweeper Consultant and Solitaire Expert

    😉

  5. rumcajson says:

    Masz jakis namiar na te studia podyplomowe Akademii MS?? brzmi ciekawie sam bym z checia sie tam zapisal.

  6. dedesoft says:

    Mam rumcajnon mam. Nawet kontakt do MCT. Wymyśl jakąś formę kontaktu ze mną to się dogadamy :).

  7. nomad says:

    Dzieki za wyjasnienia co do egzaminow w Polsce – sie nie bywa – sie nie wie 🙂

  8. rumcajson says:

    dedesoft: mail do mnie rumcajson985<WYTNIJ_TO>@gmail.com , dzieki z gory za info. pozdrawiam.

  9. marcin says:

    Osobiście zacząłem się certyfikować po tym jak do mojego zespołu przyjęto nowego pracownika z MCSE. Szef oraz współpracownicy traktowali go jak "guru z nadania". Wkurzało mnie to bo jako lider techniczny zespołu po 3 dniach zorientowałem się że gość kompletnie nie ma wiedzy nawet na podstawowy MCP. Jak się później okazało gość certyfikował się za pomocą forum z braindumpami – już u nas nie pracuje, z tego co wiem nie pracuje też w następnym miejscu pracy…

    Ja od tego czasu zrobiłem 14 certyfikacji w tym MCSE+S i MCITP:EA. Niestety od czasu kiedy poznałem MCB (Microsoft Certified Braindumper) w moich oczach certyfikaty zmalały znacząco – ale nie da się ukryć że dają one dodatkowe punkty przetargowe w nowej firmie, które często są potrzebne żeby się dostać a później i tak sobie poradzisz bo się przecież znasz…

    (Sorry za trochę przydługawy wywód)

Skip to main content